Sytuacja, która miała miejsce w Łodzi, z pewnością wzbudza wiele emocji i przerażenia. 47-letnia kobieta przez ponad 10 godzin przebywała w zablokowanej windzie w biurowcu na Bałutach. Bez możliwości wezwania pomocy przez zepsuty system alarmowy i brak telefonu, jej dramat rozegrał się w całkowitej izolacji. Szczęśliwie, dzięki sprawnej akcji policjantów, udało się ją uratować.
Wydarzenia rozegrały się 20 stycznia 2026 roku, kiedy to kobieta, wracając do pracy, utknęła w windzie usytuowanej w rejonie ulic Zbąszyńskiej i Grudziądzkiej. Niestety, awaria urządzenia uniemożliwiła jej wezwanie pomocy – system alarmowy nie zadziałał, a brak telefonu jeszcze bardziej pogłębił jej beznadziejną sytuację. O sytuacji kobiety nikt nie wiedział aż do późnego wieczora, kiedy to jej były mąż zaczął się niepokoić brakiem kontaktu.
Policjanci z II Komisariatu Policji w Łodzi zareagowali błyskawicznie na zgłoszenie o zaginięciu. Namierzyli telefon kobiety w miejscu pracy, a następnie, poprzez kontrolę budynku, usłyszeli jej wołanie o pomoc. Dzięki ich interwencji oraz pomocy straży pożarnej, zdołano otworzyć zablokowane drzwi windy. Kobieta została uwolniona przed godziną 1:00 w nocy, mimo iż była przerażona i osłabiona, nie wymagała interwencji medycznej. Jej wdzięczność za uratowanie życia została wyrażona w mailu do Komendanta Miejskiego Policji, podkreślając zaangażowanie i profesjonalizm funkcjonariuszy w tej dramatycznej sytuacji.
Źródło: Urząd Miasta Łódź
Oceń: Łodzianka uwięziona w windzie przez ponad 10 godzin
Zobacz Także



